Łukasz Litewka zginął w wypadku, do którego doszło w czwartek w Sosnowcu, gdy parlamentarzysta jechał na rowerze. Poseł Nowej Lewicy został potrącony przez samochód po godz. 13 na ulicy Kazimierzowskiej, drodze łączącej Dąbrowę Górniczą i Sosnowiec.
Rowerzysta zginął na miejscu. Na czas pracy służb droga w obu kierunkach została całkowicie zablokowana. Na miejscu pracowała policja pod nadzorem prokuratora, a badanie kierowcy potwierdziło, że był trzeźwy.
Śmierć Litewki potwierdził także na portalu X Włodzimierz Czarzasty. 36-letni poseł w 2023 roku kandydował w Sosnowcu do parlamentu i zdobył mandat, a wcześniej był m.in. liderem organizacji TeamLitewka, która pomagała bezdomnym zwierzętom.
Ta droga nie ma żadnej ścieżki rowerowej, ale rowerzysta miał prawo poruszać się nią zgodnie z przepisami. Litewka był znany z działalności charytatywnej i zaangażowania w sprawy zwierząt, dlatego wiadomość o jego śmierci natychmiast poruszyła polityków po obu stronach sporu. Lewica napisała, że straciła człowieka o wielkim, otwartym sercu, Robert Biedroń podkreślił, że Litewka poświęcił karierę walce o prawa zwierząt i los wykluczonych, a Szymon Hołownia nie mógł uwierzyć, że widział go po raz ostatni podczas ubiegłotygodniowego posiedzenia.
To był polityk, który budował rozpoznawalność nie ostrymi sporami, ale pracą wokół spraw słabszych i zwierząt. Jego śmierć zamyka tę historię nagle i brutalnie: Sosnowiec stracił posła, a parlament człowieka, którego w debacie publicznej wyróżniały właśnie empatia i konsekwencja.